Wiesław Woroszczak
Poniższy dokument jest relacją moich subiektywnych doznań, z garścią faktów i ciekawostek posłyszanych od Pani Asi i Wujka Google, a dotyczących wycieczki do Norwegii.
12-13 kwiecień 2026 - Hirshels (Dania)
Na miejscu wyznaczonej zbiórki pojawiamy się 12 kwietnia przed 20:30. Jest już autobus i spora grupka ludzi. Z naszych spostrzeżeń wynika, że będziemy stanowić silną grupę 60 plus. Bagaże pakują Panowie kierowcy. Jak się później okazuje bardzo sympatyczni, pomocni i kompetentni Marcin i Darek. Mieli przygotowaną wodę mineralną gazowaną i niegazowaną, której nie zabrakło do końca wycieczki. Przyrządzali kawę i herbatę, i oczywiście dostarczali nas w każde wskazane przez naszą pilotkę, Panią Joannę Gwizdalską-Mentel w skrócie Asię miejsce. Organizatorem naszej wycieczki było Biuro Podróży Śnieżka, a personalnie Pani Machnicka-Śnieżek oczywiście z pomocą naszej nieocenionej, zabieganej i zapobiegliwej ZOSI. Od organizatora każdy z uczestników otrzymał termiczny kubek dobry do picia napojów w czasie jazdy oraz dmuchany zagłówek bardzo pomocny przy długich nocnych podróżach, albo w momentach, kiedy po prostu chcemy się zdrzemnąć w fotelu.
Tak więc zaaferowani, pełni nadziei na spełnienie kolejnego marzenia ruszamy w trasę, pierwszego naszego punktu podróży jakim jest port promowy, Hirtshals w Danii.
Trasa to ponad tysiąc dwieście kilometrów. Granicę z Polski przekraczamy po jednym postoju, przejściem granicznym Barszcz - Bożemyśle Małe. Oczywiście oficer celny, Niemiec, wymienił kilka słów z Asią i ruszyliśmy przez terytorium Niemiec. Sześćset kilometrowy odcinek wiódł przez okolice Cotbus, Berlina, i Hamburga. Przemknęliśmy autostradą i nad ranem, chyba po dwóch postojach, nie jestem pewien bo drzemałem, dotarliśmy do przejścia Aabenraa. Pozostało nam jeszcze czterysta kilometrów duńskiej autostrady.
Pod miastem Randers zatrzymujemy się na dłuższy postój. Wita nas wschodzące i prześwitujące przez chmury słońce. Zaraz potem łopoce duńska flaga. Jak opowiadała Pani Asia flaga Danii, znana jako Dannebrog (duń. „czerwona szmata” lub „szmata Duńczyków”), to biały, przesunięty do masztu krzyż skandynawski na czerwonym tle. Uważana jest za najstarszą, używaną nieprzerwanie flagę państwową na świecie, a jej legenda sięga bitwy pod Rewalem w 1219 roku. Według legendy spadła z nieba podczas bitwy króla Waldemara II z Estończykami 15 czerwca 1219 r., co przyniosło zwycięstwo. Flaga jest bardzo szanowana; nie powinna dotykać ziemi i może wisieć na maszcie tylko oświetlona (od wschodu do zachodu słońca). Jest powszechnie używana przez Duńczyków nie tylko w święta państwowe, ale także prywatne, np. urodziny.
Jak się po chwili okazuje nasze miejsce postoju to Vorup Enge (Łąka Vorup), mokradło o powierzchni 119 ha, położone na południowym brzegu rzeki Gudenåe między autostradą E45 a centrum Randers. Vorup Enge przez kilka tysięcy lat stanowiło część śródlądowej delty rzeki Gudenå. Obszar ten składał się z długiego szeregu wysp porośniętych trzcinowiskiem i łąkami. Wyspy były zalewane przez rzekę Gudenå podczas przypływu i odsłaniane podczas odpływu. W 1951 roku Vorup Enge zostało odcięte od rzeki Gudenå wałami, a tereny te zostały sztucznie osuszone za pomocą pomp. Następnie tereny te były przeznaczone pod uprawę zbóż lub wypas zwierząt. W 2003 roku Vorup Enge przywrócono do stanu sprzed 1951 roku. Celem było odtworzenie terenów podmokłych z korzyścią dla zwierząt i roślin oraz ograniczenie wypłukiwania azotu do rzeki Gudenåen i fiordu Randers. Koszty odtworzenia terenów podmokłych pokrywają Duńska Agencja Leśna i Przyrodnicza, władze hrabstwa Aarhus i Fundacja Aage V.
Z systemu szlaków i trzech dużych wież obserwacji ptaków można podziwiać bogactwo świata zwierząt i roślin w Vorup Enge. Na wschodnim krańcu Vorup Enge, niedaleko Randers Regnskov, w miesiącach letnich można również podziwiać stare lokalne rasy duńskich zwierząt hodowlanych wypasanych na łąkach.
Podczas kontynuacji naszej podróży do Hirtshals nasza Pani pilot raczyła nas opowieściami na temat państwa, które przemierzaliśmy. Za oknem pojawiały się pagórkowate tereny, raczej nie Mazowsze, a nasze lekko pofalowane Kaszuby. Dania jest krajem nizinnym – najwyższym punktem jest wzgórze Yding Skovhøj (172,54 m n.p.m. razem z kurhanem nagrobnym na szczycie, bez kurhanu 170,77 m n.p.m.). Około 70% powierzchni Danii przypada na Półwysep Jutlandzki. Reszta kraju położona jest na 406 wyspach, z czego zamieszkanych jest 79. Największa i najważniejsza z wysp to Zelandia 7031 km², na której znajduje się stolica kraju, Kopenhaga. Dania powierzchniowo i pod względem liczby ludności jest siedem razy mniejsza od Polski. W X wieku Knut II Wielki władał państwem, które obejmowało obok Danii, także Anglię, Norwegię, południową Szwecję. W XII wieku Dania rozpoczęła ekspansję w rejonie Morza Bałtyckiego, zajmując m.in. Estonię, Holsztyn i Inflanty. W XIV wieku Dania prowadziła wojnę z Hanzą o kontrolę nad handlem bałtyckim. W roku 1397 królowa Małgorzata I utworzyła z Norwegią i Szwecją Unię Kalmarską, która przetrwała do 1523 roku, gdy pod rządami Wazów uniezależniła się Szwecja. Unia Danii z Norwegią przetrwała do roku 1814. Obecnie Dania jest najmniejszym państwem nordyckim. Wraz z Grenlandią i Wyspami Owczymi tworzy Wspólnotowe Królestwo Danii. Jest Monarchią konstytucyjną, najstarszą europejską monarchią z zachowaną ciągłością dziedzicznej władzy monarszej. Obecnie na tronie duńskim zasiada król Fryderyk X, z dynastii oldenburskiej, linii Sonderburg-Glücksburg. Król pełni funkcję reprezentacyjne.
Większość Duńczyków (około 70-75%) należy do ewangelicko-luterańskiego Kościoła Narodowego (Den Danske Folkekirke). Mimo wysokiej przynależności formalnej, Dania jest krajem silnie zlaicyzowanym – mniej niż 5% obywateli regularnie uczęszcza na nabożeństwa. Drugą co do wielkości grupą religijną jest islam, a mniejszości stanowią katolicy i inni protestanci.
Duńczycy najchętniej piją piwo, głównie rodzime marki oraz wino. Alkohole te stanowią 82% sprzedaży. Kawa jest również pijana w dużych ilościach. Duńczycy nie upijają się w odróżnieniu do innych skandynawów. Stąd w Danii jest duża swoboda w spożywaniu alkoholu natomiast w Norwegii są rygorystycznie przestrzegane zasady, a nawet częściowa prohibicja.
Skandynawskie państwa są drogimi państwami, ale sami Skandynawowie płacą chętnie wysokie podatki, raz że dobrze zarabiają, dwa że mają od państwa doskonałą opiekę. Zarówno dzieci jak i staruszkowie są otaczani szczególną opieką. Pani Asia umila nam niemal całą duńską eskapadę różnymi ciekawostkami, a to o klockach LEGO i ich właścicielach, którzy patriotycznie nie opuścili swoich niewielkich miasteczek, a to o płaskiej strukturze zarobków które powodują, że nikt się nie wywyższa ani nie czuje się upokarzanym, albo o rolniczym silnym fundamentem jakim jest firmą Alma skupiająca rolników w spółdzielnie. Właśnie tak Alma nie jest korporacją to wielka spółdzielnia. Wysłuchując sobie opowieści naszej Pani pilot, docieramy do niewielkiej portowej miejscowości Hirtshals, dokładnie do dwóch najbardziej popularnych miejsc tego miasteczka.
Samo miasteczko jest znane głównie jako port promowy, z którego kursują statki do Norwegii (m.in. Color Line do Kristiansand, Fjord Line do Stavanger/Bergen) oraz na Wyspy Owcze i Islandię (Smyril Line). Mieszka tu na stałe około 5800 osób. Port Hirtshals zaczęto rozbudowywać w latach 1919–1931, a rozbudowano do obecnych wielkości w 1966 roku. Jest to drugi co do wielkości port rybacki w Danii pod względem liczby sprzedanych produktów.
Latarnia morska do której skierowaliśmy swoje pierwsze kroki jest udostępniana zwiedzającym jako punkt widokowy jest również lokalnym punktem orientacyjny o wysokości 35 metrów, a wysokość luster latarnia ponad poziom morza wynosi 57 metrów. Budowę tego obiektu rozpoczęto 28 czerwca 1860 roku, a pierwszy raz został zapalony 1 stycznia 1863 roku. Został zbudowany według projektów duńskiego architekta Nielsa Sigfreda Nebelonga. Zbudowany jest z czerwonej cegły i pokryty holenderskim klinkierem, a kilka lat po uruchomieniu pomalowany na biało. Na pamiątkę uruchomienia latarni przez Fryderyka VIII nad wejściem umieszczono jego monogram.
Na platformę prowadzą 144 kręte schody. Widok rozciągający się stamtąd rekompensuje wysiłek. Z jednej strony Morze Północne i plaża zwieńczona niewielkim klifem piaskowym. Plaża to nie tylko piasek, ale również kamienie różnych wielkości, kształtów i kolorów. W jednym z pomieszczeń Latarnik wystawiono i opisano różne rodzaje kamieni, a obok można było obejrzeć prace malarskie dzieci z lokalnej szkoły.
Z góry widoczne są również budynki miasteczka port ze spokojnym dokiem i wyjście z portu. Między plażą, a latarnią rozmieszczony jest pas niemieckich bunkrów obronnych z okresu II wojny światowej. W pasie tym rozmieszczonych jest 70 obiektów w tym 54 odkopane. Niedaleko latarni rozlokowany jest schron muzeum, gdzie można wyobrazić sobie jak wyglądało żołnierskie życie w tych obiektach, oglądając wyposażenie (prycze, maszyny do szycia, pocisk, granaty inne sprzęty) i stare zdjęcia. Buszowaliśmy jakiś czas w otoczeniu latarni, a później spacerowaliśmy uliczkami tego cichego, czystego miasteczka.
Odwiedzając sklepy gdzie szukaliśmy drobiazgów na pamiątki, podziwiając klimatyczne letniskowe domki, hotel, pub, Kościół Marynarzy Szwedzkich z czerwonej cegły nie malowanej. W Danii, w tym w Hirtshals, znajduje się wiele drobnych rzeźb i figurek związanych z baśniami Hansa Christiana Andersena. Czy szczurołap był z Andersena? Bo chyba takiego widziałem. Szczególnie zainteresowały mnie dwie instalacje. Jedna to “Syrenka z Hirtshals" (duń. Hirtshals-frue lub Den Lille Havfrue i Hirtshals) rzeźba będąca lokalną atrakcją turystyczną, często kojarzona z popularnym oceanarium Nordsøen Oceanarium. Jest to mniejsza wersja słynnej kopenhaskiej Małej Syrenki. Druga zaś to lew morski na popękanych granitowych płytach. Szczeliny między tymi płytami są nocą podświetlane imitując lawę.
Spacerując z wolna dotarliśmy w końcu do portowego terminala, gdzie cierpliwie oczekiwaliśmy na przybycie naszego promu i pierwszy posiłek.
Doczekaliśmy się w końcu. MS "Stavangerfjord" to prom wycieczkowy należący do linii Fjord Line. Kadłub został zbudowany w Stoczni Gdańsk, a pozostałe prace budowlane wykonano w Grupie Bergen Fosen. Statek został ochrzczony 6 czerwca 2013 roku, a jego dziewiczy rejs do Hirtshals odbył się 14 lipca 2013 roku. Statek ma długość 170 metrów, szerokość 27,5 metra i może pomieścić 1500 pasażerów oraz 600 samochodów, ma 10 pokładów. Jest to pierwszy i największy na świecie prom wycieczkowy wyposażony w pojedynczy silnik LNG, to znaczy silnik używający skroplonego gazu ziemnego, ekologia.
Do malutkiej kabinki trafiliśmy długim wąskim korytarzem. O rozkładzie kabin informowały tabliczki na każdym wejściu do korytarza. Nie pogubiliśmy się. Za to chyba każdy z nas namordował się z otwarciem jednej z koi, ale i to się udało. Zamiast bulaja każda z naszych kabinek miała fototapetowe okno z błyszczącą morską wodą. Prom ruszył o 19 i tak rozpoczął się mój dziewiczy rejs.
Posiłki jedliśmy w kawiarence na rufie, zakończonej przeszkloną werandą. Jedząc można było śledzić co dzieje się za burtą. Wieczorem byliśmy raczej zafascynowani potrawami serwowanymi na promie. Był spory wybór i do jedzenia: owoce morza, wędliny, sery, sałatki, i do picia. Nawet piwo i wino było w menu. Po posiłku znaleźliśmy drogę na dziesiąty pokład gdzie znajdowała się nie zadaszona platforma widokowa od strony rufy i lądowisko dla helikoptera. Wszystko otoczone barierkami. Była również niewielka zadaszona część z dużymi oknami kanapami i fotelami by można posiedzieć i nacieszyć się widokami i morskim powietrzem. Na końcu rufy powiewała duńska flaga, a za nami ciągnęła się długa smuga wzburzonej potężnym silnikiem wody. W dali migało światełko latarni Hirtshals a po bokach co jakiś czas błyskały światła z innych jednostek pływających. Tak kończył się praktycznie pierwszy nasz wycieczkowy dzień.
Powrót do Wydarzenia 2026
W galerii wykorzystano zdjęcia Wiesława Woroszczaka.