W krainie trolli
W gorące popołudnie 23 czerwca 2026 roku, dzięki ilustrowanej wieloma zdjęciami opowieści Marii Jadwigi Stępień pt. „W krainie trolli”, można było w dzierżoniowskiej bibliotece w Rynku poczuć chłód kwietniowej Norwegii.
Na ekranie najpierw pojawiło się Bergen ze średniowieczną twierdzą, kolorowymi domami na portowym nabrzeżu, targiem rybnym i wspaniałą panoramą z góry Floyen, na którą wjeżdża się kolejką (na tej górze mieszka 3-metrowy troll – strażnik wikingowego lasu). Inne trolle – duże i małe – poprzedzały pokaz widoków zza okien jednego z wagonów górskiej kolei jadącej z Flam (2 m n.p.m.) do Myrdal (866 m n.p.m.): zabudowania wioski Flam w nadrzecznej dolinie, spływające z gór wodospady, samotne domostwa na górskich zboczach i stację Myrdal otoczoną zaśnieżonymi szczytami.
Z wioski Flam odjeżdżał też nowoczesny elektryczny katamaran wycieczkowy – zdjęcia zrobione z jego górnego pokładu pokazywały zachwycające widoki błękitnego, a czasem szmaragdowego fiordu wśród stromych gór oświetlonych słońcem wędrującym między białymi obłokami na niebieskim niebie. Imponujące wrażenie robił widok niegdyś ulubionego wodospadu cesarza Wilhelma II – nic dziwnego, że podziwiał go co roku przez 25 lat, bo rzadko można oglądać okolicę przez ścianę spienionej wody wodospadu. Po zdjęciach tego wodospadu (spadającego z góry od 1699 roku), pojawiły się na ekranie zdjęcia dużych trolli (znaki szczególne trollowej „urody”: wielki nos, wielkie oczy i uszy, po cztery palce u rąk i nóg) pilnujących okolicy tego prawie 50-metrowego wodospadu. A potem oczom licznej publiczności ukazała się kraina omszałych brzóz i głazów po obu stronach dawnej „Drogi Lodowej”, którą niegdyś transportowano saniami bryły lodu odrywające się od lodowca Bondhusbreen. Woda w jeziorze, do którego idzie się tą wygodną drogą między wysokimi górami, ma różne odcienie zieleni i dlatego to jezioro nazywa się „Szmaragdowym” (o głazach – pozostałościach lodowcowej moreny – norweskie legendy mówią, że to zaklęte trolle, które nie zdążyły się ukryć przed promieniami słońca o świcie).
Nie mogło tego wtorku zabraknąć zdjęć z wyprawy do Preikestollen – jednej z największych atrakcji Norwegii: skalnej półki zawieszonej 604 m nad wodami Lysefjordu, do której idzie się (uważanym za średnio trudny) 4-kilometrowym szlakiem poprowadzonym przez skały i torfowiska, czasem łatwym, a czasem wymagającym pokonania stromych skalistych „schodów”; czasem szeroką kamienną drogą, a czasem wąską ścieżką nad przepaścią.
Bardzo kolorowo zrobiło się na ekranie, gdy była mowa o norweskich strojach ludowych, ozdobionych bogatymi haftami, np. kolorowym haftem z Telemarku, czy białym haftem z regionu Hardanger. Norweską opowieść zakończyły zdjęcia ze spaceru po Stavanger, które przedstawiały domy na nabrzeżu, widoki portu, nietypową „galerię noblistów” i słynną „białą uliczkę”, zabudowaną białymi, zadbanymi i wciąż zamieszkałymi domkami. Bardzo prędko minęła godzina tego „chłodnego” wykładu o pełnej gór, fiordów, mchów i głazów norweskiej krainie trolli!
MJS
Powrót do Wydarzenia 2026