Blue Flower

 Słoneczny Brzeg jest obecnie typowym kurortem w zachodnim stylu, ze ścianą hoteli wzdłuż morza i płatnymi, oleżakowanymi plażami (jest trochę "free zona"). Leży nad zatoką Neseberską, do której końców jest mniej więcej po 6 km w każdą ze stron. W wodzie jest sporo wodorostów i trochę dużych meduz. Idąc w prawo plażą, można po ok. 6 km dojść do Nesebyru, który zwiedzaliśmy następnego dnia. Jest to stare miasto, położone na wyspie połączonej z lądem sztuczną groblą. Miasto ma gęstą zabudowę, wąskie uliczki (co jest typowe dla miasteczek ściśniętych na półwyspach) i charakterystyczne jednopiętrowe domy z wystającymi piętrami, nieraz prawie stykające się dachami. Charakterystyczną cechą tamtejszych domów jest powierzchnia piętra na całym obwodzie większa od parteru, co można by nazwać permanentnym wykuszem. Budowano tak, aby zmniejszyć formalną powierzchnię zajmowaną przez  budynek, ze względów podatkowych . Górna część budynku była zwykle z drewna, lecz remontując domy, drewno stosują mieszkańcy jedynie jako obicie muru.. Miasto straciło dawny urok, z powodu zarówno niefrasobliwych remontów starych domów, jak i z powodu zamienienia  go w wielkie targowisko.
Kramy zasłaniają dużą część architektury.  Znajduje się tam dość ciekawe muzeum archeologiczne, m.in. z kopalnymi naczyniami i tablicami nagrobnymi sprzed naszej ery. Niższa kondygnacja mieści duże ikony malowane przez miejscowych artystów. Zanim oficjalnie zwiedziliśmy Nesebyr, udaliśmy się do Pomorie, 14-tysięcznego miasteczka leżącego jeszcze nieco dalej (nad brzegiem morza) niż Nesebyr. Najpierw obejrzeliśmy tam klasztor ("monastyr") św. Jerzego. Jest to niewielki kompleks, zamieszkały przez małą ilość zakonników, sprawiający raczej wrażenie niewielkiego gospodarstwa. Mało pociągająca z zewnątrz cerkiew jest wewnątrz bogato zdobiona. Głównym naszym celem w Pomorie było zwiedzenie zakładu produkcji soli, co jest robione metoda słonecznego odparowania wody morskiej. Wydobycie tym sposobem datuje się od V w. p.n.e. Woda odparowuje wstępnie w dużym jeziorze, gdzie zawartość soli wzrasta z 1,8 do 6%. Następnie jest przepompowywana do płytkich zbiorników, gdzie koncentracja wzrasta do 13, a następnie do 20%, przy czym wytrącają  się niektóre składniki i zanieczyszczenia, szczególnie gips. W ciągu sezonu następuje kilkunastokrotna rekrystalizacja soli (przypuszczalnie samorzutna) i w efekcie uzyskuje się kopczyki, są zgarniane i pakowane. Przy okazji ze szlamu wytwarza się różne produkty, mające podobno moc leczniczą. Z kolei osady denne, głównie z martwych ryb, tworzą pokłady borowiny. Widzieliśmy ludzi nacierających cale ciało czarnym błotem. Istnieje procedura nacierania i spłukiwania zapewniająca optymalne efekty lecznicze. Nad całą miejscowością unosi się zapach siarkowodoru, ulatniającego się z basenów. W innej części Pomorie zwiedziliśmy kolejny tracki grobowiec (z III w p.n.e.). Jest większy niż ten w Kazanłyku. Wchodzi się również przez korytarz. Dalej znajduje się obszerna rotunda (11,5 m średnicy i 5,5 m wysokości), z mniejszą komorą wewnętrzną, w kształcie centralnego komina. Zewnętrzne ściany komina łączą się łukiem z sufitem dużej komory. Na jej obwodzie znajduje się także kilka nisz. Ogólnie rzut pionowy takich grobowców przypomina prosty klucz do drzwi.
Ostatnim punktem wizyty w Pomorie była degustacja win u producenta.