Blue Flower

Góra i okolice

     Jadąc nową drogą szybkiego ruchu, S5, z Wrocławia do Poznania, nieco za Rawiczem skręcamy w lewo (na zachód) i po ok. 20 kilometrach dostajemy się do leżącej na skraju województwa Góry, mało dziś znanego 12-tysięcznego (i wyludniającego się) miasta powiatowego.
Ma ono jednak długą historię, sięgającą - jako wieś - XII wieku, a jako miasto- wieku kolejnego (prawa miejskie 1288/9). Około 40 lat później historia staje się burzliwa, na przestrzeni wieków miasto przechodziło z rąk do rąk (Czechy, Austria, Prusy, Niemcy), odbywały się przemarsze wojsk, wojny wewnętrzne, miały miejsce pożary, były przepychanki religijne. Stabilizacja nastąpiła dopiero w XIX wieku. W czasach PRL rozwijał się przemysł, m.in. od 1967 roku istniał oddział zamiejscowy wrocławskiego ELWRO, firmy produkującej komputery marki ODRA. Była też cukrowania, po której został tylko silos. Transformacja ustrojowa nie wyszła więc miastu na dobre.
Niewiele też zabytków przetrwało historyczne zawieruchy; są to głównie obiekty sakralne. Czas tu płynie powoli, na herbatę trzeba czekać co najmniej 30 minut.
Bardzo wąską szosą, okoloną drzewami, zbudowaną na byłej drodze pielgrzymkowej dojechaliśmy w rejon kościoła  pw. Bożego Ciała. Od parkingu trakt prowadzi przez cmentarz, na którym znajdują się ciekawe, czerwone, zamknięte kapliczki w formie prostopadłościanów, przeniesione w XIX wieku z drogi krzyżowej. Miasto szczyci się posiadaniem Świętych Schodów (z roku 1705, sam kościół pochodzi z końca XIV w.), mieszczących się w dobudowanej specjalnie części kościoła, z wejściem od zewnątrz i prowadzących do małej kaplicy, z której schodzi się już zwykłymi, małymi schodami do wnętrza kościoła. Pokonanie 28 stopni na klęczkach (po lewej stronie poręcz jest na normalnej wysokości, po prawej nisko- dla pozycji klęczącej) pozwalało na uzyskanie odpustu. Dodatkowo na środku schodów (14. stopień) znajduje się relikwiarz w formie małej kapliczki. Ściany koło schodów i sufit są pokryte freskami ze scenami biblijnymi (fałszywy pocałunek, fałszywy prorok i inne). Freski są także we wspomnianej kaplicy za szczytem schodów. Wnętrze kościoła posiada szereg wartych odnotowania  cech. Ceglana podłoga, drewniane słupy, drewniany sufit cylindryczny (sklepienie kolebkowe); odkryta, intarsjowana  ambona z okresu reformacji; mało imponujące ale pamiętające początek XVII wieku drzwi. Na sklepieniu znajdują się polichromie, w tym 3 tonda (obrazy w postaci kół).

Kolejnym odwiedzonym zabytkiem był kościół p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, duża budowla neogotycka z barokowym frontem. Wewnątrz widzimy charakterystyczne dla gotyku sklepianie gwiaździste, natomiast zdobienia są barokowe (częściowo też rokokowe), przy czym występują wyspowo, nie całe ściany są zdobione, lecz wybrane fragmenty. Skomplikowany ołtarz jest w całości wykonany z drewna i polichromowany. Można go obejść dookoła.
W centrum miasta obejrzeliśmy jeszcze Plac Bolesława Chrobrego czyli rynek, na którym stoi pomnik wdzięczności przenicowany na pomnik wolności. Miejsce to jest najwyraźniej podatne na zmiany, gdyż kiedyś stał tam ratusz, później kościół. Ozdobną ulica Piłsudskiego doszliśmy do jednego z niewielu "cywilnych" zabytków, jakim jest gotycka, wysoka, kwadratowa Wieża Głogowska, pozostałość po miejskich umocnieniach. Wiąże się z nią terytorialnie ostatni w księstwie głogowskim (XVII w.) proces o czary, zakończony zamęczeniem oskarżonego. Ze wspomnianych ceglanych murów obronnych pozostał nieco dalej niewielki, rozsypujący się fragment. Obok znajduje się niedawno odkryta i odnowiona spora studnia z XIII wieku.

Kolejnym naszym przystankiem była Czernina, wieś (niegdyś miasto) odległa ok. 10 km na północny wschód od Góry, gdzie znajdują się ruiny pałacu (w stanie kiepskim), odnowiony ratusz oraz kościół św. Wawrzyńca. Jego właśnie zwiedziliśmy. Jest to biała budowla gotycka z  ok. 1400 r., dwa wieki później wzbogacona o masywną, kwadratową wieżę. Wewnątrz zdobień nie ma zbyt dużo. Uwagę zwraca gotycki (czyli szafkowy), rzeźbiony, składany ołtarz (1514 r.). Dostępne w Internecie omówienia kwalifikują go jako tryptyk, ale proboszcz określił go jako pentaptyk. Przejdźmy więc do opisu. Dwa boczne skrzydła umieszczone są na zawiasach (są otwierane i zamykane), a każde z nich jest podzielone na 3 kwatery (przedstawia po 3 sceny).  W skrzydle środkowym (stałym) przedstawiono koronację NMP. Razem jest więc 7 scen. Być może nie wszystkie niuanse konstrukcji są widoczne. Rzutkiemu proboszczowi marzy się otwieranie elektryczne. Cudu wprawdzie z tego nie będzie, ale ciekawy efekt- z pewnością tak. Na ścianach wmurowane są płyty nagrobkowe z XVI i XVII wieku.

Po wyjściu z kościoła pojechaliśmy do odległej o ok. 10 km na północny wschód Rydzyny, miejscowości bardziej znanej od dotąd zwiedzanych. Znajduje się tam słusznej wielkości barokowy zamek, pierwotnie z 1422 roku, który był siedziba magnackich rodów Leszczyńskich i Sułkowskich. Obecny kształt pochodzi z początku XVIII w., po wojnie wymagał jednak odbudowy (spłonął w 1945), która była prowadzona w latach 1970-89 przez SIMP, będący do dziś  jego gospodarzem. Obecnie mieści się tam centrum konferencyjne i hotelowe, a część sal jest też udostępniana dla zwiedzających.
Weszliśmy po schodach na II piętro, gdzie znajduje się paradna klatka schodowa  z siedzącymi posągami Marsa i Diany. W sali 4 pór roku, w narożnikach sufitu znajdują się rzeźby symbolizujące te pory. W ogóle w kolejnych salach na sufitach i na ich połączeniach ze ścianami widzimy szereg rzeźb w kolorze białym. Nazwy sal biorą się od treści prezentowanych przez rzeźby. W ośmiokątnej sali morskiej jest to orszak Posejdona. Duża sala balowa (250 m2) zajmuje dwie kondygnacje. We wnękach po oknach umieszczono rzeźby, na plafonie - fresk z życia rodzinnego właścicieli (ślub). Są także kolumny.
W sali myśliwskiej jest m.in. czaszka mamuta oraz wypchany bóbr i niedźwiedź. W sali rycerskiej- portret Antoniego Sułkowskiego oraz rzeźba jego głowy w oparciu o maskę pośmiertną.
Zamek otoczony jest przez rozległy park. Po krótkim, dowolnym spacerze po mieście wycieczkę zakończyliśmy (wracając - oczywiście - do domu).

Janusz Mirek

 

Powrót do Wydarzenia 2018