Blue Flower

Sztuka plakatu

Na wykładzie została zaprezentowana przekrojowo historia polskiego plakatu od jego początków po współczesność z uwzględnieniem sytuacji artystycznej oraz politycznej w Europie oraz Polsce. Pierwowzorem plakatu był afisz, który od wieków wywieszano na ulicach oraz we wnętrzach. Był to druk tekstowy wykonywany przez rzemieślnika-drukarza i niekiedy połączony z dekoracyjnym motywem w formie rysunku czy bordiury. Najstarszym zachowanym afiszem na świecie są tezy Marcina Lutra z 1517 roku, natomiast polskim – uniwersał połaniecki Tadeusza Kościuszki z 1794 roku.

Na zwiększenie się popularności publicznych druków o walorach estetycznych miało wynalezienie przez Aloisa Senefeldera litografii czarno-białej (koniec  XVIII wieku) oraz spopularyzowanie przez Williama Sharpa litografii kolorowej. Technika ta dawała o wiele więcej możliwości artystycznych oraz była tańsza niż staloryt czy miedzioryt. Tak zwane druki przejściowe zaczęły się pojawiać w środowisku księgarzy paryskich na początku XIX wieku. Zauważyli oni, że afisz ozdobiony ilustracją pochodzącą z reklamowanej powieści powoduje większą jej sprzedaż. Zaczęli więc oni zatrudniać nie tylko rzemieślników, ale i artystów, którzy na co dzień trudnili się malarstwem (np. Honore Daumier).

Pierwsze plakaty w dzisiejszym rozumieniu (czyli w formie umiejętnie dobranego obrazu i krótkiego hasła oraz dodatkowych informacji) pojawiły się, gdy do Francji z Anglii powrócił Jules Cheret. Nazywany „ojcem plakatu” jako pierwszy zauważył, iż uwagę patrzącego powinien przykuwać jeden tylko najważniejszy element w plakacie. Uzyskiwał ten efekt rozmazując kontury postaci czy rzeczy, które stanowiły tło dla najważniejszego elementu na pierwszym planie.  Plakat do rangi dzieła sztuki podniósł postimpresjonista Henri Tolouse-Lautrec. Poprzez swój zabieg rysowania i odejmowania wszystkich „niepotrzebnych” kresek w rysunku tworzył on postaci z dobrze widocznych z daleka plam barwnych. Dodatkowo stosował on śmiałe skróty perspektywiczne oraz pourywane kadry charakterystyczne dla drzeworytu japońskiego, który po zniesieniu przez Japonię izolacji stał się bardzo popularny wśród artystycznej  bohemy europejskiej.

Historia polskiego plakatu zaczęła się w Krakowie. Zabór austriacki cieszył się sporą (w stosunku do reszty) swobodą kulturalną. Studiujący w Wiedniu, Paryżu czy Berlinie artyści młodopolscy zafascynowani byli nowym medium jakim był plakat. Będąc pod wpływem secesji oraz sztuki japońskiej (której propagatorem w Krakowie był Feliks Jasieński) tworzyli pierwsze wysokiej jakości plakaty w polskiej historii. Nie zapominali oni również o swojej patriotycznej powinności – poprzez druki z motywami ludowymi przypominali oglądającym, iż Polska nadal istnieje, chociaż na terenie innego państwa. W końcu plakat mógł stanowić walor edukacyjny także z innego względu. Ludzie, którzy nie obcowali na co dzień ze sztuką mogli ją oglądać na ulicy podczas załatwiania swoich zwyczajnych spraw. Na szczególną uwagę zasługuje jedyny plakat Stanisława Wyspiańskiego do sztuki „Wnętrze” (1899). Artysta potraktował wizerunek postaci z dramatu w bardzo innowacyjny sposób bez secesyjnej stylizacji odnosząc się bezpośrednio do treści sztuki, co później stanie się regułą w dobrym plakacie.

W czasie pierwszej wojny światowej powstawały głównie plakaty propagandowe, w których liczyła się przede wszystkim treść, a mniej wartości artystyczne. Umiejętnie te dwie kwestie potrafili połączyć  artyści rosyjscy (stanowiący trzon późniejszej awangardy) tworzący dla Rosyjskiej Agencji Telegraficznej (ROSTA) podczas rewolucji październikowej. Zainspirowani najnowszymi osiągnięciami sztuki (kubizm, suprematyzm) próbowali przekuć go w plakat propagandowy. Udało im się to jednak dopiero po Rewolucji Rosyjskiej, kiedy stali się częścią bolszewickiej propagandowej machiny oraz piewcami nowego stylu w sztuce – konstruktywizmu (A. Rodczenko, E. Lissitzky, G. Kłucis i inni) tworząc przy okazji podwaliny pod nowoczesny plakat. Opracowali i spopularyzowali awangardową typografię, fotomontaż oraz układ elementów plakatu przypominający zasady panujące w obrazach abstrakcji geometrycznej. Wszystkie te elementy wykorzystywane są w plakacie do dzisiaj.  

Dwudziestolecie międzywojenne było bardzo owocne dla plakatu. Nowonarodzone oraz odrodzone państwa potrzebowały silnej propagandy wizualnej oraz reklamy różnych produktów czy wydarzeń artystycznych. Plakaty nawiązywały głównie do modnej wówczas stylistyki art déco. Najsłynniejszym polskim plakacistą tamtych czasów (tworzącym również po drugiej wojnie światowej) był Tadeusz Gronowski, który swoim niesamowitym wyczuciem rynku, umiejętnościami graficznymi oraz zrozumieniem klienta niemal zmonopolizował warszawski rynek plakatów, który to zaczął ściągać coraz więcej nowych, młodych grafików. Za sprawą Gronowskiego w polskich plakatach pojawiło się to, co wyróżnia je po dzień dzisiejszy na tle zagranicznych odpowiedników – duża doza humoru. Był to również moment debiutu polskiej awangardy. Formiści z Tytusem Czyżewskim i Witkacym na czele drażnili swoimi intencjonalnie antyestetycznymi plakatami konserwatywną krakowską publiczność.  W Warszawie i w Łodzi Władysław Strzemiński i inni członkowie grupy „Blok” wprowadzili do polskiego plakatu idee opracowane przez rosyjskich konstruktywistów. Co ciekawe, awangardzistów zaczęli naśladować w plakacie nawet tak konserwatywni malarze jak Jan Norblin czy młodopolski artysta Wojciech Weiss.

Druga wojna światowa przerwała znakomity rozwój polskiego plakatu. Ponownie najistotniejsza stała się tematyka wojenna spychająca na dalszy plan wartości artystyczne, jednak zdarzały się perły w postaci fotomontażowych plakatów. Większość z nich była jednak tworzona anonimowo. Niestety wojna zniszczyła prawie całe zaplecze poligraficzne II Rzeczypospolitej. Gdy nastał pokój artyści zmuszeni byli powrócić do litografii, którą już na początku XX wieku zaczął wypierać offset.

Nowy porządek w Europie również wymagał nowego języka wizualnego. W krajach objętych wpływami ZSRR wprowadzono socrealizm, który zawitał również do plakatu polskiego. Toporny robotnik i kołchoźnica stali się głównymi bohaterami propagandowych druków. Kilku artystów umiejętnie łączyło kunszt z wymogami partii tworząc dzieła dobre. Byli to Tadeusz Trepkowski oraz Mieczysław Berman. Obaj nie stronili od przemycania do plakatu awangardowych rozwiązań (np. fotomontażu) zachowując pozór socrealizmu. W latach ok. 1950-1970 rozpoczyna się złoty okres w historii plakatu polskiego. Większość uczelni artystycznych posiadało już własne wydziały grafiki użytkowej. Tworzyli tacy artyści jak Henryk Tomaszewski oraz Eryk Liipiński, którzy zniesmaczeni amerykańskim plakatem filmowym promującym filmy z tamtego kraju zakupione do Polski, zdecydowali się sami je tworzyć. Jeszcze w 1947 roku podpisali kontrakt z państwowym przedsiębiorstwem „Film Polski”, który był monopolistą jak chodzi o dystrybucję filmów. Dziwić może fakt dlaczego tak chętnie polscy artyści przystali na współpracę z bądź co bądź opresyjną władzą. Nie chodziło tylko o pieniądze i inne profity. Plakatu filmowego, teatralnego czy reklamowego (wszak nie było w Polsce Ludowej wolnego handlu) nie dotyczył socrealizm. Cenzura dotyczyła tylko treści, ale nie dotyczyła formy, zatem Tomaszewski, Lipiński, Młodożeniec, Fangor, Świerzy, Lenica czy Starowieyski mogli tworzyć je w taki sposób, w jaki tylko chcieli dając upust swoim artystycznym umiejętnościom. Chociaż styl każdego z nich był całkowicie odmienny, to jedno ich łączyło – odwoływali się do treści, które nie były ukazane bezpośrednio na plakacie. W plakatach filmowych zazwyczaj było to odniesienie do fabuły filmu, która coś niecoś zapowiadała pozostawiając jednak niedosyt mający zachęcić do obejrzenia produkcji. W plakatach teatralnych czy reklamowych odnajdywali coś współczesnego do czego nawiązywali, a każdy widz mógł to odnieść do własnych doświadczeń będąc zaintrygowanym dogłębnie przez artystów. To samo dotyczyło plakatów politycznych z czasów „Solidarności”, które do dzisiaj stały się już symbolami tamtego okresu (np. plakat z kowbojem i napisem „W samo południe 4 czerwca” Tomasza Sarneckiego).

Wykład zakończyła refleksja na temat spauperyzowania sztuki plakatu w dzisiejszych czasach z powodu łatwego dostępu do materiałów twórczych (plakat tworzony jest głównie komputerowo) oraz pokaz prac młodych artystów-grafików czerpiących z dziedzictwa polskiej szkoły plakatu, ale przekształcając ją na swój indywidualny styl utrzymując polski plakat nadal na wysokiej klasy poziomie.

Patrycja Mazurek

 

Powrót do Wydarzenia 2018