Blue Flower

Muzeum Przyrodnicze we Wrocławiu - lekcja muzealna

  Niebo zachmurzone, pada deszcz i nic nie przypomina tradycyjnej zimy a przysłowie "Idzie luty podkuj buty" już zupełnie straciło aktualność. To duży krok do kiepskiego nastroju. Towarzystwo Oświatowe Ziemi Dzierżoniowskiej ma jednak bardzo dobry sposób na poprawę samopoczucia.  4 lutego 2020r. bo o tym dniu mowa jedziemy do Wrocławia do Muzeum Przyrodniczego. Zbiórka o godz 8,30 zakapturzeni pod parasolami ale już w dobrych humorach bo nawet zanuciłam koleżankom i kolegom "Deszczową piosenkę" Freda Astaire wsiadamy do autobusu i około godz.10:00 jesteśmy na miejscu.
  Muzeum jest obecnie jednostką Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Na wystawie pokazuje się  około trzech tys. okazów zoologicznych i sześćset botanicznych. Muzeum powstało z połączenia trzech dawnych samodzielnych placówek muzealnych: botanicznej, zoologicznej (powstałej w 1814r.) i zielnika zwanego herbarium. Do obecnego budynku wybudowanego specjalnie w tym celu zbiory przeniesiono w 1904 roku. W czasie II wojny światowej zbombardowane.
   Po wojnie zostało przejęte przez polskie władze uniwersyteckie. Dokonano przebudowy i modernizacji budynku a pierwsze wystawy odbywały się pod nadzorem prof. Władysława Rydzewskiego którego to imieniem zostało nazwane. W Muzeum Przyrodniczym czynne są cztery wystawy stałe tworzące największą ekspozycję przyrodniczą w Polsce, zarówno pod względem powierzchni, jak i liczby prezentowanych eksponatów.
   Wystawiane eksponaty zoologiczne i botaniczne zbierane są przez naukowców w czasie badań terenowych, w czasie wypraw naukowych w różne części świata oraz poprzez zakupy od zbieraczy i hobbystów. Zbiory powiększają się także dzięki darowiznom oraz wymianie materiałów między muzeami i zbieraczami.
   W zgromadzonych kolekcjach znajdują się: bezkręgowce zwierzęta bez wewnętrznego osiowego kręgosłupa i czaszki stojące w niższym poziomie ewolucyjnym od kręgowców. Są to między innymi: mięczaki, skorupiaki, owady i pajęczaki.
   Mięczaki to oczywiście przede wszystkim ślimaki i znany wszystkim ślimak winniczek, błotniarka stawowa, małże i ośmiornice, eksponatów jest bardzo dużo i kształt muszli eksponowanych przywodzi o zawrót głowy. Okazuje się, że niektóre głowonogi z tej grupy to bardzo mądre i przebiegłe zwierzęta. Ośmiornice z niektórych rejonów przybrzeżnych nauczyły się łapać ptaki siedzące na skałach ponad taflą wody. Hodowane w laboratoriach nauczyły się otwierać słoik, by zjeść  znajdujący się wewnątrz pokarm.
   Skorupiaki: zdecydowana większość skorupiaków żyje w wodzie słonej lub słodkiej .Tylko nieliczne są zdolne do bytowania na lądzie w wilgotnych środowiskach, zwłaszcza w tropikach . Większość z nich musi wracać do morza na okres rozrodu. Skorupiaki są stawonogami, których ciało zwykle składa się z głowotułowia i odwłoka. Ciekawostką jest, że na wyspie Bożego Narodzenia w listopadzie miliony czerwonych krabów wędruje z lasu do oceanu aby złożyć jaja. Wczesne dzieciństwo muszą spędzić w wodzie pomimo tego że tak naprawdę żyją na lądzie. Stawonogi to również pająki, owady i insekty. Jest to najliczniejsza grupa zwierząt.
  Owady były pierwszymi zwierzętami które posiadły umiejętność aktywnego lotu. Rozmiary ciała owadów wahają się od 0,25 mm do ponad 350 mm. W Polsce najliczniejsze to motyle, chrząszcze, błonkówki  muchówki. Owady mają olbrzymie znaczenie w przyrodzie, chociaż są wśród nich również szkodniki i pasożyty. Udokumentowanych muzealnie  jest ponad milion gatunków owadów. My najchętniej oglądamy barwne motyle np:  nasze polskie: Listkowiec, Modraszek, Rusałka Admirał, Fruczak Gołąbek. Barwny Monarch motyl, który nazywany jest wędrownym, występuje na obszarze Kanady i Argentyny a także na Hawajach i w Indonezji. Przez Azteków  uważane były za powracające dusze zmarłych, nazywali je też "odwiecznymi tancerzami". Badania potwierdziły, że jeden owad może przemierzyć trasę ponad 3 tys.km. Nie lubimy muchy domowej, boimy się pszczoły a kawę lub herbatę słodzimy miodem. To wszystko owady, pomyślmy czasami o tym, zwracajmy uwagę dzieciom zanim rozdepczą chrząszcza to nie potworek tylko sprzątacz butwiejących resztek a osa i trzmiel nie przylatują żeby nas użądlić, tylko ciężko pracują żeby zapylać kwiaty, które zamieniają się w owoce i warzywa, nie wchodźmy im w drogę one mają swoje zadania na ziemi.
  Ryby to tradycyjna nazwa zwierząt zmiennocieplnych, oddychających skrzelami poruszających się za pomocą płetw. Wchodząc do muzeum przywitał nas płetwal błękitny. Szkielet wieloryba największego zwierzęcia jakie kiedykolwiek żyło na ziemi. Jest to szkielet młodego osobnika mierzącego 14 metrów dorosłe osiągają około 40 metrów i ważą 190 ton. Wśród przedstawionych 66 szkieletów można obejrzeć ryby chrzęstnoszkieletowe, kostnoszkieletowe oraz ssaki morskie np: rekina młota, manata, diugonia, białuchę, narwala, najeżkę i jesiotra ostronosego.
  Gady i Płazy. Na wystawie prezentowane są: szkielety krokodyla nilowego, anakondy, żaby rogatej, biezgonia egipskiego, kameleona, żółwia promienistego i szylkretowego oraz pytona królewskiego .
  Ptaki. Mieliśmy możliwość zobaczyć ponad czterysta gatunków ptaków istniejących na ziemi. Począwszy od wielkich strusi po najmniejszych przedstawicieli tej grupy jak np. kolibry. Są też eksponaty gatunków wymarłych: alka olbrzymia, gołąb wędrowny, papuga karolińska, czajka  czarnoskrzydła oraz kurobród różnodziobowy. Wśród gatunków, które nie żyją już na wolności a więc są zagrożone wyginięciem są ara modra, kakapo, szczudlak,  kulig cieńkodzioby, bławatniczek a z tych bardziej egzotycznych to kiwi, pingwiny australijskie i cała grupa ptaków rajskich. W tym miejscu warto zacytować Adama Naruszewicza "Natura wołom rogi, dziarskie kopyta koniom. Rącze zającom nogi, trąbę zaś dała słoniom. Ptakom lot, rybom skrzele. Nam roztropność w podziele".  Bardzo dużo zależy więc od człowieka.
   Dużo bliższe nam bo bardziej zauważalne to te biegające po polach, lasach nie wszystkie w naszym kraju ze względu na klimat ale wiele z nich jest nam znanych: wilki, zające, sarny, niedźwiedzie, hieny, szakale, jenoty, małpy, mrówkojad, panda mała i nosorożec zwyczajny. Okazuje się jednak, że wiele z nich również wymarło lub jest zagrożonych wymarciem. Straciliśmy już okazję spotkania wolno żyjących: wilka workowatego, dziobaka oraz kolczatki.
  Ciekawostką było zatrzymanie się chwilę przy hienie. Okazuje się, że jest to bardzo sprytna gospodyni, która w ciągu kilkunastu minut potrafi upolować rozczłonować, skonsumować i posprzątać po sobie, co  dla nas gospodyń domowych jest nie do osiągnięcia.
  Niesamowity jest też góralek przylądkowy. Jest to zwierzę naprawdę szczególne ze względu na budowę anatomiczną. Mózg góralka przypomina budową mózg słonia, żołądek ma budowę podobną do konia, a struktura tylnych kończyn to kończyny tapira. Zoologowie porównują ogólną budowę ciała góralka do budowy ciała słonia lub konia, przy rozmiarach od 40 do 60 cm. Góralek zamieszkuje kontynent afrykański, Półwysep Arabski oraz Bliski Wschód.
  Najbardziej okazałe szkielety wśród parzystokopytnych to szkielet wymarłego już jelenia olbrzymiego, jego ogromne rogi górowały w sali wystawienniczej w duecie z rogiem nosorożca zwyczajnego. Po ciekawych wykładach edukacyjnych zaprezentowanych przez Panią Wiesławę Mielnik i Pana Jerzego Maciążka (było nas dużo) więc zwiedzaliśmy w dwóch grupach, mieliśmy jeszcze czas wolny aby wrócić i przyjrzeć się dłużej eksponatom jak również pomyśleć co możemy stracić i jak żyć żeby nie tracić .
  Poeta francuski Charles Pierre Baudelaire (1821-1867) napisał: "Natura jest świątynią, kędy słupy żywe. Niepojęte nam słowa wymawiają czasem. Człowiek wśród nich przechodzi jak symbolów lasem. One mu zaś spojrzenia rzucają życzliwe". Bądźmy również  życzliwi dla przyrody, która nas otacza, segregujmy śmieci, nie zostawiajmy w czasie wędrówek leśnych czy pobytu na plaży butelek i pojemników plastikowych. Nie pozwólmy aby spełniały się słowa rumuńskiego pisarza (1911-1995) "Pozwalając na pojawienie się człowieka, natura popełniła więcej niż błąd - zamach na siebie samą" Emil Cioran.

 Irena Kowal  

 

Powrót do Wydarzenia 2020


W galerii wykorzystano zdjęcia Władysława Woźniaka