Blue Flower

Willmann. Opus Magnum

  Monograficzna wystawa dzieł Michaela Willmanna w Muzeum Narodowym we Wrocławiu to cel naszej wyprawy do Muzeum Czterech Kopuł 28 stycznia 2020r. Towarzystwo Oświatowe Ziemi Dzierżoniowskiej nie mogło opuścić takiej okazji jaką jest oglądanie blisko 100 obrazów Michaela Willmanna, śląskiego artysty doby baroku zwanego śląskim Rembrandtem.
  Po raz pierwszy w jednym miejscu można było obejrzeć ogromny wybór dzieł śląskiego mistrza. Oczywiście zwiedzanie wzbogaciły swoją  wiedzą profesjonalne edukatorki Pani Justyna Oleksy i Pani Iwona Gołaj. Bez ich wykładu wszystko było by tylko oglądaniem.  Pojawiliśmy się liczną grupą więc podzielono nas na dwie grupy i tak zasłuchani w wykład po obejrzeniu finału w pokoju medialnym z wielką ucztą dla  uszu i oczu spędziliśmy wtorkowe przedpołudnie. Wśród oglądanych dzieł znalazły się te o tematyce  religijnej, mitologicznej, portrety oraz pejzaże. Prace śląskiego malarza wypożyczono z kościołów i klasztorów m.in. Henrykowa, Trzebnicy, Krzeszowa, Wrocławia i Warszawy.
       Po raz pierwszy przedstawiono scalony, słynny cykl Męczeństwa Apostołów, który Willmann stworzył dla klasztoru w Lubiążu. Tym cyklem obrazów Willmann wpisał się w historię Lubiąża i dopiero te dzieła oglądane w całości nie tracą swojej artystycznej wartości. Świadczą również o niezwykłym talencie tego artysty, niezwykłej sile i sugestywności. Jego dzieła miały wzruszać, przerażać, zaświadczać o tym że śmierć nawet w sposób brutalny i okrutny nie jest daremna. Kubatura pawilonu Czterech Kopuł,  ta przestrzeń daje możliwość pokazania  Willmanna w oryginalnej scenografii i jest pretekstem dla podkreślenia tego co posiada Lubiąż i tego, że powinien stać się jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych świata.
   Trzy duże płótna pasyjne: "Upadek Chrystusa pod krzyżem", "Chrystus i niewiasty jerozolimskie", "Przybicie Chrystusa do krzyża" zostały zamówione przez opata krzeszowskiego Bernarda Rosę do kalwarii założonej w 1672r. wokół klasztoru Cystersów. "Pocałunek Józefa" to charakterystyczny temat Świętej Rodziny podejmowany przez artystę, namalowany dla klasztoru Cysterek w Trzebnicy w 1669r. Płótno "Powołanie Mateusza" to cenna zdobycz odkupiona przez Muzeum w Warszawie w 1977r od osoby prywatnej.
    Duże wrażenie zrobił na nas obraz "Męczeństwo św. Barbary" przedstawiający pełną ekspresji scenę śmierci wykonany przez malarza w 1682r. W tym samym roku powstał obraz "Pokłon pasterzy" pogodni męczennicy i pełen czułości św. Józef oraz pasterze u żłóbka i znaczące miny zwierzaków. Cykl obrazów Willmanna jest właściwie formą katechezy, jest przykładem, że często jeden obraz znaczy tysiąc słów. Obraz "Trójcy ziemskiej" czyli Świętej Rodziny to pełne ciepła gesty miłości w rodzinie Jezusa, Marii i Józefa. Józef najczęściej był przedstawiany jako starszy pan stojący gdzieś z boku z heblem lub piłą. Willmann uczynił go młodzieńcem pokazał jego ojcowską miłość. Namalował go jako wrażliwego, czułego członka Świętej Rodziny.

  Willmann był też wspaniałym animalistą. Na jego obrazach pojawia się mnóstwo czworonogów. Przy żłóbkach stoją woły,osły ale mamy tez obrazy gdzie obfitość zwierząt jest wyjątkowa. "Sześć dni stworzenia" czy "Raj".
   Nie można nie wspomnieć o warsztatowym dowodzie twórczości malarza jest to jego paleta. To wyjątkowy zabytek, jakich niewiele znajdziemy w Europie. Deska na początku XIX wieku została odkupiona od kamiennogórskiego piekarza od właściciela domu Willmanna w Lubiążu. Badania chemiczne resztek farby potwierdziły autentyczność zabytku. Warto też wspomnieć o fragmencie kraty bramki z 1696 r. który zdobił klasztor Cystersów w Lubiążu.
    Wiemy już trochę o twórczości Willmanna a jakim był człowiekiem? Urodził się 27 września 1630 r. w Królewcu był narodowości niemieckiej. Miał dziewięcioro rodzeństwa, rodzina była wyznania kalwińskiego. Początkowo uczył się rzemiosła malarskiego u swojego ojca. Decydująca jednak dla jego artystycznego rozwoju była podróż do Amsterdamu, którą odbył w 1650 r. W tym czasie miał możliwość poznać dzieła Rembrandta a także malarstwo włoskie. Poznał również twórczość Rubensa oraz van Dycka. W roku 1662 ożenił się z mieszkanką Lubiąża  Heleną  Liską, wkrótce potem w roku 1663 dokonał konwersji na katolicyzm.

  W swoich najlepszych obrazach korzystał z rubensowskiego języka: forma, dynamika, monumentalizm, dosłowność, bogactwo form ciała ludzkiego. Malował wraz ze swoim pasierbem Johanem Liszką i synem Michaelem Leopoldem. Kiedy w 1692r. otrzymał zaproszenie od opata Bernarda Rosy do ozdobienia  pięćdziesięcioma freskami kościoła w Krzeszowie. " Śląski Rafael" odstawił kielich wina z własnej winnicy i pojechał wraz z pomocnikami do pracy. Nie było jednak łatwo i prosto. Opat starał się dyscyplinować miłośnika czerwonego wina, czas płynął a Willmann hołdował słowom; "Jedna beczka wina potrafi zdziałać więcej cudów niż kościół pełen świętych", "Kiedy głowa w winie się nurza z serca płynie moc duża". Pracę w Krzeszowie  skończył w 1696 r .

   Malowidła robią wrażenie. Na dwóch z nich można zobaczyć jak naprawdę wyglądał malarz. Wykonał swój autoportret, użyczając twarzy oberżyście z Betlejem odmawiającemu noclegu świętej rodzinie. Na jednym ze sklepień kościoła można zobaczyć dziwne zwierzęta, to wielbłądy z końskimi głowami. Malarz nigdy nie widział wielbłądów ale tak sobie je wyobrażał. Dokumenty mówią , że był człowiekiem porywczym i mściwym, ale to może częste wizyty w karczmie rozbudzały takie emocje. Zmarł w roku 1706 został pochowany w Lubiążu w krypcie kościoła opackiego. Był wybitną postacią w historii bez względu na cechy charakteru i ilość wypitego wina .Warto odwiedzić wystawę i pogłębić wiedzę  o tym artyście jednym z najwybitniejszych jaki kiedykolwiek żył i tworzył na terenie Śląska. Warto również pamiętać o tym że:  "Gdy mnie czasem jaka troska swędzi, kwatereczka wina kłopoty rozpędzi".

   Irena Kowal

 

Powrót do Wydarzenia 2020