Blue Flower

Wycieczka do Łodzi

Zaledwie 200 lat temu Łódź, małe miasteczko rolnicze, liczyła 800 mieszkańców. Pod koniec 1820 roku władze zadecydowały o włączeniu jej do okręgu przemysłowego, z ukierunkowaniem na przemysł tkacki i sukienniczy. Od tego czasu rozpoczął się jej dynamiczny rozwój: 4000 mieszkańców w 1830 roku, 40 tys. w 1865 roku, 300 tys. mieszkańców w roku 1900 roku (i na tym nie koniec). Dziś liczy prawie 800tys. mieszkańców.
Dla dobrego zrozumienia historii bardzo ważna jest chronologia zdarzeń, dlatego w opisie zwiedzania odwrócimy kolejność miejsc.
Zaczniemy jednak od "Manufaktury", terenu pofabrycznego poddanego rewitalizacji. Nazwa jest myląca, gdyż znajdowała się tam fabryka Izraela Poznańskiego, a XIX-wieczne fabryki charakteryzowały się właśnie odchodzeniem od produkcji ręcznej i rozwinięciem produkcji przy pomocy maszyn o dużej wydajności. Zabudowania po byłej fabryce (działającej jeszcze w latach 90-tych XX wieku) zostały częściowo wyburzone a częściowo odnowione tak, że powstał duży, przestronny kompleks handlowo-rozrywkowy, z wodotryskami i trawnikami. W dawnych halach produkcyjnych mieszczą się wiec sklepy, kino, hotel, muzeum i inne obiekty z zakresu kultury i rozrywki. Cały teren sprawia przyjemne wrażenie.
Poznański był najmłodszy z trójki "królów bawełny".
Pierwszy był Ludwik Geyer (1805-1863), z pochodzenia Niemiec. Pierwszy zastosował do napędu maszyn włókienniczych maszynę parową (ok. 1838 r.). Zwiedzaliśmy jego "Białą Fabrykę" (białą, gdyż była otynkowana, inne były z surowej cegły), gdzie obecnie mieści się Centralne Muzeum Włókiennictwa. Ekspozycja, którą zwiedzaliśmy nie była zbyt bogata. W starej kotłowni oglądaliśmy na filmie pracę maszyny parowej oraz jej model fizyczny.
Warto dodać, że maszyna parowa, napędzająca poszczególne maszyny stanowiskowe musiała być z nimi fizycznie połączona. Służył temu cały system przekładni.
Drugim słynnym przedsiębiorcą był Karol Scheilbler (ten z wiersza Broniewskiego - "tuczą się Łodzią tłuste Scheiblery"), żyjący w latach 1820-1881. Zwiedzaliśmy jego pałacyk, ze ścianami wyłożonymi głownie ciemnym drewnem, gdzie obecnie mieści się Muzeum Kinematografii, które też odwiedziliśmy.
Obejrzeliśmy także osiedle "Księży Młyn", gdzie Scheilbler zbudował cały kompleks fabryczno-mieszkalny; można powiedzieć, ze miasto w mieście.  Budynki fabryczne (nie tylko jego zresztą) odznaczają się wielkimi rozmiarami, oglądaliśmy taki, który miał 207 m długości.
Po drugiej stronie ulicy stoi, także odrestaurowane, osiedle jednopiętrowych domów robotniczych (co ciekawe-nadal zamieszkałych). Początek działań Scheiblera przypada na szczytowy okres prosperity Geyera.
Gdy trzeci król bawełny, Izrael Poznański (1833-1900, Żyd z pochodzenia) uruchamiał w 1872 roku pierwszy obiekt fabryczny, Geyer był nie tylko bankrutem, ale nawet już nie żył. Poznański uchodzi za największego "krwiopijcę". W ogóle los XIX-wiecznych robotników był nie do pozazdroszczenia, pracowali początkowo po 16 godzin na dobę, z 1-godzinna przerwą.
Nieopodal wspomnianej już "Manufaktury" znajduje się pałac Poznańskiego, który oglądaliśmy tylko od frontu. Przemysłowiec, zapytany przez architekta, w jakim stylu ma być pałac, odpowiedział że stać go na wszystkie style, czego efektem był styl eklektyczny. Pałac, usytuowany przy samym chodniku, sprawiał raczej wrażenie bardzo ozdobnej kamienicy, przynajmniej od  strony, z której patrzyliśmy.
Po zwiedzeniu części poprzemysłowej udaliśmy się na słynny łódzki deptak, ulicę Piotrkowską. Również i ona przez ostatnie lata  zmieniła się bardzo na korzyść. Odnowiono wiele kamienic, ograniczono do minimum ruch samochodowy, umieszczona na chodnikach ozdobne płyty upamiętniające ludzi kultury i sztuki ("aleja gwiazd"). Środkiem ulicy biegnie pas kostki z wmurowanymi nazwiskami fundatorów (każdy mógł się tam znaleźć po wpłaceniu 40, potem 92 zł).
Jest ławeczka Tuwima i Rubinstein ze swym fortepianem, a nawet Miś Uszatek z brązu. Cała Piotrkowska mierzy ponad 4 km, a oba jej końce przechodzą w place: Wolności, oraz Niepodległości.
Po przejściu jej fragmentu udaliśmy się w rejon dworca ”Fabryczna", który obecnie jest wielkim placem budowy; będzie tam nowy węzeł kolejowy. Łódź dużo uwagi poświęca usprawnieniu komunikacji, zbudowano centrum przesiadkowe, wprowadzono system rowerów miejskich.
Następnie podeszliśmy do centrum rozrywkowego umiejscowionego w zabudowaniach byłej elektrociepłowni. Znajduje się tam także planetarium, w którym obejrzeliśmy spektakl "Wiosenne gwiazdozbiory".
Warto jeszcze wspomnieć o licznych muralach, jakie można zobaczyć na ścianach kamienic w różnych punktach miasta. Podobno powstały dlatego, że Łódź nie ucierpiała podczas wojny i była w posiadaniu dużej ilości wolnych ścian. W czasie wolnym, po kolacji, kto zapuścił się w bardziej odległe rejony miasta, mógł również zobaczyć ulice i kamienice nie zmienione od dziesiątków lat.
Następnego dnia udaliśmy się w rejon Łowicza. Zwiedzaliśmy pałac w Nieborowie. Choć nazwa pochodzi od rodziny Nieborowskich, jego historia była skomplikowana i właściwie uważany jest za pałac Radziwiłłów, a pochodzi z końca XVII wieku. Wewnątrz znajduje się szereg salonów, o nazwach dominujących w nich barw. Otaczają go dwa parki, francuski i angielski, oddzielone kanałem w kształcie litery "L".  W pobliżu stoją cztery  XII- XIII-wieczne rzeźby znane jako baby nieborowskie.
Obok pałacu znajduje się małe muzeum ceramiki o nazwie "Manufaktura Majoliki".
Manufaktura została założona przez księcia Michała Piotra Radziwiłła (w połowie XIX wieku), który nawet osobiście parał się produkcją.
Majolika to ceramika fajansowa pokryta nieprzezroczystą emalią cynową, malowana farbami mineralnymi,  potem wypalanymi, o bogatej kolorystyce, proweniencji arabskiej.
Manufaktura istnieje do dziś i  teoretycznie można kupić wyroby, ale ceny są bardzo wysokie.
Kilka kilometrów od pałacu leży park romantyczny, założony pod koniec XVIII wieku przez księżną Helenę Radziwiłłową. Wieś Łupia została przemianowana na Arkadię, mityczny ziemski raj. W parku znajdują się liczne budowle wzorowane głównie na rzymskich odpowiednikach (wyjątkiem był "domek gotycki" czyli mały pałacyk, wraz z przyległą "grotą Sybilli"). Była więc brama w kształcie łuku, mały akwedukt pełniący funkcję mostu, budowla o nazwie "Przybytek Arcykapłana", oraz najbardziej okazała- Świątynia Diany. o typowo rzymskiej sylwetce. W głównej, owalnej sali zwanej Panteonem znajdują się liczne rzeźby oraz plafon przedstawiający Jutrzenkę, grecko-rzymska boginię odpowiedzialną za budzenie się nowego dnia.
Tylko świątynia jest odnowiona, resztę należałoby zaliczyć do ruin.
Z arkadyjskiego parku udaliśmy się już w powrotną drogę do domu.

Janusz Mirek

Zobacz prezentacje przygotowane przez Bogusię Żyto:

Łódź cz.1- ulica Piotrowska i Muzeum Kinematografii (plik do pobrania w formacie PPS 13,0 MB)
Łódź cz.2 - zabytki poindustrialne (plik do pobrania w formacie PPS 12,5 MB)

Powrót do Wydarzenia 2016